O liceum plastycznym

Jedni ze łzami w oczach wspominają czasy w takiej szkole: fantastyczni ludzie, klimat, robisz to, co lubisz. Drudzy żałują wyboru i mówią, że kompletnie stracili zapał, a nawet, że przez pobyt w takiej placówce musieli udać się na terapię. Dziś porozmawiamy o liceach plastycznych.

Nazywam się Kasia, na Instagramie @khejmo. Zajmuję się ilustracją, studiuję na ASP i jestem po liceum ogólnokształcącym. Ze mną jest dzisiaj Marlena Bieniasz, która podzieli się z Wami swoimi wspomnieniami z Plastyka. Hejka!

Cześć Kasia! Dzięki w ogóle za zaproszenie do tego podcastu, jest mi bardzo miło. Jestem absolwentką liceum plastycznego. Obecnie studiuję na Instytucie Sztuk Pięknych w Rzeszowie. Ilustruję z pasji, fotografuję. Możecie zobaczyć moje działania na Instagramie @marlena.bieniasz_ilustruje i @monochromatyczna_fotografuje.

Wokół liceów plastycznych, krąży wiele legend, plotek, mitów. Będziemy dziś konfrontować te różne opinie z Twoimi doświadczeniami. Jesteś dzisiaj naszą ekspertką z tego tematu. Z jakiego liceum jesteś?

Z liceum tarnowskiego.

W całej Polsce możemy ich bardzo dużo zliczyć: Poznań, Szczecin, Kraków, Warszawa, Tarnów, Kościelec, Zakopane, Katowice, Łódź i wiele innych.

Będę się oczywiście też wypowiadać z perspektywy moich lat w Plastyku, bo teraz może być różnie i słyszę różne opinie, natomiast ja będę mówić o tym, jak było wtedy, gdy do niego uczęszczałam.

Przedmioty i specjalizacje

Jakbyś miała opisać szkołą plastyczną w paru zdaniach to…

Łatwo nie było. Przede wszystkim byłam notorycznie zmęczona i zaspana. Wstawałam o 5:00, bo dojeżdżałam. Siedziałam do bardzo późna.

Słyszałam, że w Plastyku jest ponad 20 różnych przedmiotów?

Tak, to jest prawda. Ja kiedyś sobie nawet zliczyłam bodajże w klasie dyplomowej, że było ich 25. I szczerze mówiąc nie pamiętam teraz dokładnie, ile było w danym roku, ale było bardzo, bardzo dużo. Oprócz przedmiotów ogólnokształcących były też artystyczne. Na domiar tego wszystkiego ocena dopuszczająca z wielu przedmiotów artystycznych nie była wcale oceną promującą do następnego klasy.

Trzeba było się specjalizować w każdej dziedzinie artystycznej.

Owszem! Tak, dokładnie.

Może wymienisz te przedmioty, żebyśmy mniej więcej mieli obraz?

Pamiętam rzeźbę, malarstwo, rysunek, projektowanie, fotografię. Były wtedy też 3 specjalizacje i to była: tkanina artystyczna, meblarstwo, reklama wizualna, która przerodziła się w projektowanie graficzne. To jest coś na zasadzie wyboru profilu tak, jak w liceum ogólnokształcącym…

Takie rozszerzenie?

Tak, takie rozszerzenie właśnie. Oprócz tego jeszcze historia sztuki. Tutaj trzeba dodać, że ona jest na rozszerzonym poziomie i język angielski tak samo. Przechodząc do sedna ta specjalizacja to był taki wybór pracowni, gdzie poświęcaliśmy na to dużo godzin, choć i tak według mnie było to za mało, jak tak sobie patrzę po prostu na ten rok kiedy trzeba było robić dyplom. Ja akurat byłam na projektowaniu graficznym i tam robiłam dyplom.

Plastyk a Akademia Sztuk Pięknych

Czy liceum plastyczne przygotowuje na studia artystyczne?

Ja powiem tak, że tutaj muszę postawić taką niejednoznaczną odpowiedź: i tak, i nie. Stricte takich zajęć, które odnosiły się do egzaminów np. na Akademię Sztuk Pięknych nie było. W dużej mierze zależało to od chęci ucznia i od nauczyciela. Bo jeśli pytasz o to, czy właśnie liceum plastyczne przygotowuje dobrze do egzaminów na studia artystyczne no to musimy przede wszystkim odróżnić tworzenie gotowych pomysłów zaaranżowanych przez nauczycieli, od własnej inwencji twórczej. Możemy to porównać do fotografii. Twórcą nie jest koniecznie ten, kto naciska spust migawki, tylko ten kto jest pomysłodawcą, kto aranżuje sytuację, ubiera modelkę, ustawia tę modelkę i wtedy on jest twórcą danej fotografii. Oczywiście wierzę, że nauczyciele chcieli jak najbardziej popchnąć uczniów, zwłaszcza tych, którzy byli zdolni, do tego, żeby poszli na egzaminy na akademię. I tak samo wierzę w uczniów. Oczywiście uważam, że ich praca i wkład cały poświęcony w to, co robili, był na prawdę ważny, ale musimy jednak pamiętać, że idąc na studia artystyczne musimy być w pół samodzielnymi twórcami. Z tego co ja zauważyłam np. na Akademii Sztuk Pięknych bardzo doceniają nawet sam pomysł na projekt aniżeli jego wykonanie, więc tak czy inaczej osoba, która jest po liceum plastycznym, mimo tego dobrze wyuczonego warsztatu powinna dać coś od siebie. Jeśli trafi się na dobrego nauczyciela, który popchnie tego ucznia w świat sztuki i skonfrontuje go z rzeczywistością, z egzaminami, wykraczając poza ramy programu szkolnictwa, to ja myślę, że taki uczeń, jak najbardziej ma duże szanse na to, żeby dostać się na studia.

Czy wszyscy uczniowie liceów plastycznych idą później na ASP?

Absolutnie nie. Mogę nawet powiedzieć, że zdecydowana mniejszość tych osób przystępuje do egzaminów na ASP, czy inne uczelnie o charakterze artystycznym. I tutaj właśnie nasuwa się pytanie: z czego to wynika, prawda? Z jednej strony mi się wydaje, że Plastyk kształtuje w ludziach taką wszechstronność, dzięki której oni po prostu umieją być otwarci na różne kierunki, na różne scenariusze w życiu… Myślę, że nie boją się sięgać po swoje marzenia, nawet, jeśli dla kogoś wydaje się to absurdalne. Bo na przykład są takie przypadki, które ja znam osobiście: kiedy uczeń z Plastyka poszedł po maturze na uczelnię medyczną. I dla kogoś może się to wydawać głupie, absurdalne i… jak to tak, że plastyk poszedł na medycynę? Ale tak jest. Po prostu. Ci ludzie, z mojej perspektywy są wszechstronni i jest jeszcze jedna opcja… Pewnie myślą, że na studiach będzie gorzej, w związku z tym są zniechęceni. Ale jednak wolę być dobrej myśli i myśleć tą pierwszą opcją.

Przygotowując scenariusz do dzisiejszego odcinka zapytałam na jednej z grup artystycznych na Facebooku o Wasze opinie na temat liceów plastycznych i parę komentarzy przykuło moją uwagę. Jednym z komentarzy było to, że istnieje coś takiego, jak licealna maniera i, że może to też wpływać na postrzeganie uczniów liceów plastycznych na egzaminie. Może zacznijmy od tego, co to jest w ogóle maniera, i o co tutaj chodzi?

Hmm… Myślę, że ta maniera ma dla wielu osób negatywny wydźwięk, w ich mniemaniu oznacza to taki ukształtowany styl osoby po Plastyku, którego nie da się zmienić. 

Styl w rysowaniu, malowaniu?

Dokładnie. Nie wiem, jak z tą manierą. Zadzwońmy do Bujnowłosej! Anka? Słuchaj, my musimy Ciebie zapytać, co Ty w ogóle sądzisz na temat maniery plastykowej, co to w ogóle jest według Ciebie?

W sumie może chodzi o to, że jak się przygotowujemy do tego przeglądy CA, mamy jakieś takie strasznie uszeregowane wytyczne: musi być to, i tamto, 1 centymetr w lewo, w prawo nie może być i konkretne tematy itd. Może przez to tak do III klasy jesteśmy tacy trochę nijacy, a później dopiero się zaczynamy rozwijać w swoich kierunkach, no i niektórzy tego nie przeskakują.

Dziękujemy Ci serdecznie!

Spoko, pozdrawiam Daniela, bo sprzątam pokój. Będzie ładna galeria i pracownia.

Super, dzięki Ania. Pa! Zadzwoniłyśmy do Bujnowłosej, z którą mam nagrany poprzedni odcinek o artystycznym biznesie, zapraszamy do odsłuchania po tym odcinku!

Myślę, że wracając jeszcze do tej maniery tutaj można powiedzieć, że to, jak uczniowie Plastyka są uczeni, tak na prawdę zależy też od tego, jak uczeni byli ich nauczyciele. Dużo nauczycieli, którzy są kadrą w Plastyku, po prostu sami do niego wcześniej chodzili. Też nie możemy obwiniać ich o to, że uczą w taki, a nie inny sposób, że tak zostali nauczeni w tym Plastyku. Jakiś konkretny styl może się pojawiać u takich osób, który jest później narzucany innym uczniom. Tak się też zdarza.

Plastyk, wylęgarnia patologii?

No to możemy przejść do kolejnego komentarza: Plastyk to wylęgarnia alternatywek i patologii, zwanej SJW, czyli bojowników o sprawiedliwość społeczną. 

Przede wszystkim powiedzcie mi, czy walka o sprawiedliwość społeczną jest zła? To tylko kolejny stereotyp, jaki słyszę o Plastyku. Szczerze mówiąc czekałam na coś takiego, żeby się z tym skonfrontować i opowiem teraz moją sytuację sprzed lat, jaka mi się przydarzyła, u bardzo wykształconego człowieka. Mianowicie, będąc jeszcze w Plastyku poszłam do lekarza na wizytę i on kazał mi się zważyć. Potrzebne mu to było tam, bodajże do dobrania mi leków i zapytał się wtedy: do jakiej szkoły chodzę. Ja powiedziałam, że jestem z liceum plastycznego, na co on się mnie zapytał: czy w związku z tym brałam dzisiaj jakieś narkotyki, albo piłam alkohol…

Wow…

Możecie sobie wyobrazić, jakie stereotypy krążą wokół Plastyków i szczerze mówiąc więcej do tego pana nie poszłam i jeśli on to pamięta, albo kiedyś mnie usłyszy, to nie, nie pozdrawiam pana.

Nie pozdrawiamy takich ludzi.

Nie. Zdecydowanie. I tutaj chciałabym od razu sprostować, że ja używek nie biorę, nie wącham kleju i stronię od alkoholu, żeby wszyscy byli spokojni. Szczerze mówiąc nie wiem skąd w ludziach się wzięło takie przekonanie, że Plastycy robią takie rzeczy, że jest to wylęgarnia patologii. To są oczywiście nieprawdziwe przekonania. Z mojego punktu widzenia i pewnie wielu innych takie rzeczy zdarzają się w każdym środowisku i tutaj nie ma reguły na to, czy ktoś jest z Plastyka, czy nie. Osobiście ja w Plastyku spotkałam bardzo emocjonalnie dojrzałą i kulturalną młodzież, nawet wśród tych najmłodszych gimnazjalistów, którzy byli w sumie w okresie buntu, a jakoś tak nie widziałam przemocy, wulgarności, lenistwa…

No właśnie często też uważa się ludzi z Plastyka za leniwych, że jak nie chcesz się uczyć to idziesz sobie porysować do szkoły plastycznej.

O, takie opinie też słyszałam. Ja nawet pamiętam, właśnie kolejną sytuację z mojego życia, jak miałam wybierać liceum. Ja wahałam się między kierunkiem biol-geo, a właśnie Plastykiem, dlatego, że ja bardzo lubię biologię, to jest taka moja druga zajawka. Pamiętam, że usłyszałam od ucznia, z prestiżowego liceum z Tarnowa, taką opinię i radę zarazem, że: jak chcę się czegoś nauczyć, żebym szła do tego liceum, a jak chcę sobie porysować i się bawić, to żebym szła do Plastyka… Tak więc to jest kolejny stereotyp o liceum plastycznym. Nawiązując jeszcze do tych używek, alkoholu, czy wąchania kleju, jak niektórzy uważają, to pokuszę się, żeby postawić taką moją tezę, na temat, tego skąd się biorą te stereotypy. Tak, jak wcześniej wspominałam, takie rzeczy zdarzają się wszędzie, ale ja mam takie wrażenie, że liceum plastyczne, do którego chodziłam, było takim liceum, które było szczere w tym, jakie jest. Mi się wydaje, że prędzej dowiesz się o tym, że ktoś z Plastyka na przykład ćpa, niż jeżeli ćpa ktoś, z prestiżowego liceum… Osobiście znam takie przypadki z prestiżowych liceów, w ogóle z liceów ogólnokształcących, które właśnie miały dobrą renomę, że problemy uczniów były zwyczajnie tuszowane. Ktoś dealował narkotykami, ale każdy nauczyciel i dyrekcja próbowali to zatuszować, żeby przypadkiem to liceum nie straciło swojej dobrej opinii. A w liceum plastycznym za moich czasów, raczej było tak, że jeśli ktoś miał problemy, mógł z nimi przyjść po prostu do nauczyciela i różne problemy były tam nagłaśniane po to, żeby je rozwiązywać, a nie po to, żeby stracić opinię. Ja osobiście doświadczyłam pomocy ze strony pani dyrektor, kiedy ja miałam problemy. Jak miałam gorszy okres i uczyłam się gorzej, albo nie chodziłam do szkoły, to ona zamiast mnie wyśmiać albo powiedzieć mi, że jestem leniwa po prostu mi pomogła.

Parę osób podzieliło się pod moim postem dosyć przykrymi doświadczeniami. Pojawiło się nawet wyznanie o podjęciu terapii lub że nauka w takiej szkole odbiła się na czyjejś psychice. Zastanawiam się, z czego to się może brać. Niektórzy w tym wieku po prostu są bardzo wrażliwi, nieodporni na krytykę, no i też samo rysowanie też jest takim zajęciem, co do którego zdanie innych bierzemy bardzo na poważnie i do siebie. Czasami do zbierania opinii o swoich tworach, trzeba po prostu dojrzeć i niektórzy szybciej dojrzewają do tego, żeby tę krytykę przyjmować, a niektórzy trochę wolniej np. dopiero na kursach lub studiach artystycznych.

Wydaje mi się, że możesz mieć w tym dużo racji, że rzeczywiście trzeba w pewnym sensie dojrzeć do tego, żeby skonfrontować się z własnym tworem i słuchać konstruktywnej krytyki.

Bo nie ma usprawiedliwienia dla kogoś, kto specjalnie wytyka błędy.

Przecież ludzie i parapety zdarzają się wszędzie, więc nie ma reguły na to. Ja też spotkałam różnych nauczycieli. Też miałam taki okres, kiedy trafiłam na bardzo złego nauczyciela, który nie umiał wydać takiej konstruktywnej krytyki, przed którym wręcz musiał bronić mnie pan dyrektor, więc nie ma reguły.

Aczkolwiek jeszcze co do tych terapii, to wydaje mi się, że może niekoniecznie Plastyk na to wpłynął, u niektórych osób, ale też sam fakt, że do takiej szkoły raczej nie idzie się bez powodu np. taki dopiero kształtujący się dzieciak, który wybrał sobie szkołę plastyczną na pewno miał większą wrażliwość niż takie przeciętne dzieci. Jednak do Plastyka trafiają osoby, z mojej perspektywy, z dużą dozą wrażliwości, ludzie wysoko wrażliwi i sam ten fakt powoduje, że oni po prostu mogą sobie z wieloma rzeczami emocjonalnie radzić gorzej.

Szczególnie, jeśli tych zajęć jest bardzo, bardzo dużo. Cały dzień się spędza w szkole, cały tydzień w szkole, już można powiedzieć!

Dokładnie i jeszcze można powiedzieć, że po prostu ta ogromna liczba godzin powoduje ogromne zmęczenie. Ja teraz sama z perspektywy czasu dziwie się sobie, że ja w ogóle dałam radę jakkolwiek funkcjonować chodząc do Plastyka i spędzając nie raz po 12 godzin na nogach, wliczając w to jeszcze jakieś korepetycje, albo dodatkowe zajęcia, dojazdy… Także, na pewno to też wpływa na jakość psychiki.

Matura i współczesny rynek sztuki

To może wróćmy jeszcze do tematu matury. Czy jest się w stanie przygotować do jakiegoś nieartystycznego rozszerzenia np. geografii?

Powiem tutaj z perspektywy mojego doświadczenia. W liceum plastycznym przygotowań do rozszerzonej matury z jakichś konkretnych przedmiotów nie związanych ze sztuką nie ma. Owszem jest tak, że historia sztuki ma wyższy poziom niż pozostałe, tak samo, jak i język angielski i tutaj uczniowie są dzieleni na grupy, czyli po prostu tych bardziej zaawansowanych i mniej zaawansowanych. Uczniowie sami muszą się starać o to, żeby się przygotować do rozszerzonej matury z jakiegoś konkretnego przedmiotu. Oczywiście z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że nauczyciele w liceum plastycznym w Tarnowie byli przychylni na różne opcje i na pewno starali się pomóc uczniom, żeby ci osiągnęli to, co chcą osiągnąć, więc pomoc ze strony nauczycieli na pewno jest. Ogólnie rzecz biorąc, ja mam taką radę dla osób, które chcą dobrze zdać maturę: idźcie po prostu do liceum ogólnokształcącego. Tam przygotujecie się do tej matury dobrze. Jeżeli chcecie mieć zawód i jednocześnie Wam zależy na dobrym przygotowaniu do matury możecie iść do tego Plastyka, jak najbardziej bo uważam, że jest ciężko, ale się da. Jeśli jesteś na tyle wytrwały_wytrwała psychicznie, dobrze znosisz taką ilość godzin, przygotowania do matury plus przygotowania do dyplomu. Mogę też zaznaczyć, że przecież nie musisz zdawać tego dyplomu tak na prawdę w tym roku, w którym go robisz. Możesz sobie go przełożyć tak samo, jak i maturę, tutaj nie ma reguły.

Czy można liceum plastyczne można porównać do takiego technikum, po którym masz zawód?

Tak. Można porównać, bo zwyczajnie po liceum plastycznym masz zawód w kierunku, który sobie wybrałeś. Mój zawód to artysta plastyk, w kierunku projektowania graficznego. Tutaj chciałabym zaznaczyć, że jednak różni się to od technikum tym, że w technikum zupełnie inaczej wygląda osiągnięcie tego zawodu niż w liceum plastycznym. W technikum, z tego, co wiem od znajomych i z tego, co czytałam są egzaminy zawodowe, które kwalifikują do tego konkretnego zawodu. Natomiast w liceum plastycznym piszesz i wykonujesz pracę dyplomową, coś, jak na studiach…

Coś jak praca licencjacka, magisterska...

Dokładnie. Jakby nie patrzeć jest to trochę inne i jest ciężkie do ogarnięcia na pewno. Jest projekt, czyli część praktyczna plus praca pisemna, która ten projekt opisuje. Później po zrobieniu tego, musisz obronić swoją pracę dyplomową przed komisją, a następnie masz egzamin z wiedzy z historii sztuki. Oceny z tych dwóch etapów sumują się i dzielą właśnie przez dwa, z czego wychodzi ostateczna ocena z obrony dyplomu.

Czy liceum plastyczne przygotowuje do współczesnego rynku sztuki, do współczesnych realów zarabiania na tworzeniu? Poruszane są już takie tematy?

Ja myślę, że to w dużym stopniu zależy tak na prawdę od kadry nauczycieli. Są nauczyciele, którzy są starszym pokoleniem, którzy już nie unowocześniają się, ale są też nauczyciele, którzy są młodzi i wnoszą taką świeżość do szkoły i inspirują uczniów. Ja osobiście trafiłam na takich, którzy mnie inspirowali i rzeczywiście po liceum plastycznym miałam okazję zarabiać w moim zawodzie i miałam okazję właśnie jakoś się skonfrontować z tym rynkiem sztuki, także myślę, że to na prawdę zależy od tego, jaka jest kadra nauczycieli, ale ogólnie rzecz biorąc wydaje mi się, że prędzej, jeśli pójdziesz na studia artystyczne, to tam możesz się rozwinąć pod tym kątem tak naprawdę, zdobyć wiele znajomości z ludźmi, którzy już pracują w zawodzie, albo wiele znajomości do tego, żeby podjąć jakieś współprace. Tak więc to już zależy tak naprawdę od determinacji konkretnej osoby, od tego, czy ma na siebie pomysł, czy właśnie potrzebuje tych studiów. Niektórzy na prawdę nie potrzebują. Znam osoby, które po liceum plastycznym po prostu weszły sobie w ten rynek sztuki i zarabiają do tej pory. Także widzicie sami, że to jest kwestia, która zależy od wielu czynników.

Wspomnienia z Plastyka

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z Plastyka?

Hmm… Najlepszych wspomnień mam na prawdę sporo, ale nigdy sobie nie zapomnę tego, jak zabronione było wychodzenie poza teren szkoły, a dla nas, uczniów, kusząca bardzo była Biedronka, która była koło szkoły, gdzie można było kupić jedzenie, a z racji, że nie mieliśmy w szkole automatów, tylko dowozili nam drożdżówki, to po prostu dużo ludzi chodziło tam do tego sklepu obok. Przy portierii czekał na nas taki specjalny zeszyt, do którego miał się wpisać każdy, kto z tej Biedronki wracał… Nie wiem, czy to było po to, żeby później nam wystawić jakąś uwagę za złe zachowanie, aczkolwiek ja z moją przyjaciółką nie podpisywałyśmy się nigdy naszym imieniem i nazwiskiem, tylko zawsze jako jakiś twórca, który był wówczas na topie na historii sztuki, czyli na przykład: Vincent van Gogh albo Leonardo da Vinci…

Super! Haha. Leonardo poszedł do Biedronki z Vincentem…

Dokładnie!

No to ciekawe bardzo. Mhm. A jakieś najgorsze? Masz jakieś takie wspomnienia? Jeśli chcesz o tym powiedzieć…

Myślę, że najgorszym wspomnieniem jest stres na historii sztuki… Matematyka, to pewnie dla wszystkich, albo prawie wszystkich uczniów. Ilość godzin i chodzenie dzień w dzień, albo przynajmniej kilka razy w tygodniu z teczką, która byłą, przysięgam, większa ode mnie. Ja jestem co prawda niska, ale ta teczka, była ogromna i ciężka. Zdecydowanie najgorzej było zmieścić się z nią w ogóle w autobusie. Ciężko było w ogóle się dostać idąc z teczką do szkoły. Najgorzej, jak był jakiś ogromny wiatr, albo deszcz. Nie dało się przy tym trzymać parasola… Także myślę, że tutaj nie jeden plastyk mnie zrozumie.

Ja też Cię rozumiem, bo ja również doświadczyłam czegoś takiego. Właśnie mi się przypomniała taka sytuacja, jak jechałam z tubą. Ale tuby psują rysunki, także…

Oczywiście! Pamiętajcie o tym.

Pamiętam, że był pusty tramwaj, do którego wsiadłyśmy z koleżanką na pętli. Tak się zdarzyło, że z innego wejścia, na przeciwko nas szła jakaś starsza kobieta ze swoją przyjaciółką… No i jak już się domyślacie…była drama. Chodziło o to, że panie w swojej głowie wybrały te same miejsca co my. Z racji tego, że szybko weszłyśmy, szybko siadłyśmy na tych siedzeniach, to one to odebrały po prostu, jako atak na nie. Mogły sobie wybrać dowolnie inne miejsce, ale one chciały usiąść właśnie tam… No i też wydaje mi się, że to było takie miejsce z taką naklejką. Wyobraźcie sobie, że pani zobaczyła tę tubę i od razu zaczęła po nas jechać, że na pewno te studia to rodzice mi załatwili. Ludzie często krzywo się patrzą na plastyków w komunikacji miejskiej. Raz jeden pan sobie pomógł wstając z krzesła moją teczką. Oparł się po prostu o moją teczkę. Ja byłam w szoku. Bo tam były prace….

O Boże! To jest też jedno z takich najgorszych moich wspomnień, kiedy siadasz w autobusie z teczką, a po prostu ktoś chamsko się o nią opiera, albo przyciska ją kolanem do siedzenia. Dlatego ja, już po jakimś czasie dojazdów do Plastyka, nie miałam serca i zajmowałam dwa siedzenia i nie ustępowałam miejsca nikomu… Także przepraszam wszystkich, którym miejsca nie ustąpiłam…

No, ale z drugiej strony no to, jak inaczej uczniowie mieliby się poruszać? Zamawiać co chwilę taksówki? Przecież to jest bez sensu…

No, niestety. Jeszcze jednym takim dobrym wspomnieniem z Plastyka, jest fakt, że jeździliśmy na super plenery malarskie, fotograficzne, rysunkowe do Jeżowa. Może ktoś kojarzy Jeżów Dwór. To jest miejsce, gdzie gospodarzami tego dworu XIV-wiecznego był do niedawna właśnie Plastyk tarnowski. Teraz się tam nieco pozmieniało, natomiast te plenery były na prawdę fajne. Bardzo się integrowaliśmy i takim fajnym wspomnieniem jest to, że byliśmy taką zintegrowaną grupą i nawet, jeśli rodziły się jakieś konflikty między nami, to staraliśmy się to jakoś tak rozwiązywać wszyscy, więc było super.

Jeszcze takim jednym z gorszych wspomnień jest fakt, że niestety masa pieniędzy szła cały czas non-stop, na materiały do malowania, do rysunku, na teczki, żeby w ogóle móc w tym plastyku funkcjonować. Pamiętam, że już w ogóle super wypasem było, gdy ktoś miał na prawdę super sprzęt do projektowania, do tworzenia jakichś animacji, czy też tablet, ale tak naprawdę większość uczniów myślę, że narzekała na to, że musi wydawać taką masę pieniędzy właśnie na podstawowe, do funkcjonowania tam, rzeczy. Ja sama nie raz miałam w związku z tym kryzysy, bo pamiętam, jak moje koleżanki z liceum ogólnokształcącego przykładowo kupowały sobie jakieś nowe ciuchy, czy buty, a ja wówczas musiałam wydać ciężkie pieniądze na farby, więc tutaj takie małe sprostowanie dla ludzi, którzy chcieliby się wybrać do Plastyka, żeby wzięli to pod uwagę…

Egzaminy wstępne

Myślę właśnie, że część osób, które nas słucha, być może jest na tym etapie, gdzie właśnie waha się nad wyborem liceum plastycznego a liceum ogólnokształcącego, więc zaznaczmy, że do takiego liceum plastycznego są egzaminy i możemy tez o nich trochę opowiedzieć. Wiele się nie zmieniło od tych egzaminów, w których Ty sama brałaś udział. Czy masz może jakieś rady? Może trochę opowiesz o tych etapach?

W moich czasach, kiedy ja się chciałam dostać do liceum plastycznego, oprócz egzaminu praktycznego, był też teoretyczny. Ten egzamin praktyczny składał się na: część z rysunku, malarstwa i kompozycji przestrzennej. Krótko mówiąc: został zadany przez komisję jakiś temat, na przykład z rysunku, który trzeba było zrealizować tam, na miejscu. Z malarstwa i z kompozycji przestrzennej również. Z tego, co pamiętam, na którejś z tych części była ustawiona martwa natura, którą trzeba było zrealizować i bodajże to było na malarstwie.

Jeśli chodzi o egzamin teoretyczny, jeśli takowy Was czeka, nie musicie się niczego bać, spokojnie… Nie zjedzą Was tam na pewno! Są tam takie podstawowe pytania z zakresu historii sztuki na przykład: jaki twórca Was najbardziej interesuje, z jakiej epoki, co tworzył lub tworzy. Jest pytanie o epoki w historii sztuki i kierunki, o gamę barwną i inne różne rzeczy z zakresu sztuki. Ale naprawdę nie ma się czego bać, bo są to podstawowe rzeczy, które na tym etapie ogarniecie.

A jeśli chodzi o ten egzamin praktyczny, to czy jest jakaś określona technika, z której trzeba się przygotować?

Będę szczera, że nie pamiętam, czy było to narzucone… Na pewno na stronie konkretnego Plastyka, do którego przystępujecie na egzamin wstępny są wytyczne, co należy ze sobą zabrać. Natomiast z tego, co wiem, raczej technika była dowolna…

A czy miałaś jakiś temat z wyobraźni? Pamiętasz może, jaki to był temat?

Pamiętam! Mój temat, to: spacer.

Czyli dostajemy hasło i musimy na ten temat coś ciekawego stworzyć.

Dokładnie.

A ta kompozycja przestrzenna to z gliny?

Była do zrobienia z kartonu. Bodajże nie mogliśmy tam używać kleju. Nie jestem teraz pewna do końca, ale wiem, że tutaj był jakiś haczyk, czegoś nie mogliśmy używać. Pamiętam, że ja nie byłam zadowolona z mojej kompozycji, ale myślę, że tutaj spokojnie każdy, kto tylko ma chęci da radę coś fajnego wymyślić!

Czy warto iść do Plastyka?

Każdy po prostu musi sam ocenić swoje możliwości i sam zadecydować, czy chce do takiej szkoły pójść. Natomiast ja Wam radzę, żebyście nie sugerowali się na pewno stereotypami i nie łykali tak wszystkiego, co Wam mówią. Jeśli ktoś Wam wróży kiepską przyszłość przez to, że chcecie iść do Plastyka, to nie wierzcie mu! Tutaj wszystko zależy tak naprawdę od Was.

Na dzisiaj to już wszystko w Podcascie Twórcy. Bardzo Ci dziękuję Marlena, że przyjechałaś po to, żeby nagrać ze mną ten odcinek. Zaglądajcie na nasze Instagramy! Znajdźcie nas w social mediach nie tylko po to, żeby zobaczyć czym się zajmujemy, ale również, żeby nie przegapić kolejnych odcinków! Możecie też posłuchać pierwszych dwóch odcinków o talencie i artystycznym biznesie, które są na Spotify i na Youtubie. 

Ja też Ci dziękuję za zaproszenie i mam nadzieję, że to jest nasz ostatni podcast!

Zaobserwuj nas!

Więcej odcinków:

0